Bieszczadzkie dziwy


– Spotykałem na swojej drodze rozmaite zwierzęta, ale ten osobnik sprawił, że nie miałem pewności, czym jest – uśmiecha się Kazimierz Nóżka, leśniczy i myśliwy z Bukowca w Bieszczadach. Sięga pamięcią do zimowego dnia 2002 r. i dziwi się, że takie coś od razu nie padło ofiarą wilków. Cofa się też myślami jeszcze rok wcześniej, do niesamowitego urodzaju bukwi…
Dział: W ŁOWISKU
Numer: Brać Łowiecka 2/2019, strona 60

Pobierz plik z artykułem w formacie PDF