Na dziki w kukurydzę


Wielu moich znajomych na wspomnienie o polowaniu z psami wewnątrz uprawy kukurydzy puka się znacząco w czoło, dając mi do zrozumienia, że nie jest to rodzaj łowów, który wybrałby człowiek o zdrowych zmysłach. Jednocześnie można wyczuć pewien rodzaj ciekawości, a nawet ekscytacji związanej z tak mało popularnym i niebezpiecznym polowaniem – nie ukrywam, że jednym z moich ulubionych. Dlatego ciągnięty za język chętnie opowiadam o przygodach, których świadkami oprócz psów bywają wyłącznie ciasne korytarze szeleszczącego przysmaku dziczych łakomczuchów.
Dział: W ŁOWISKU
Numer: Brać Łowiecka 12/2019, strona 76

Pobierz plik z artykułem w formacie PDF