Spis treści numeru 9/2011

Zdaniem myśliwego | 22

Refleksje po kongresie w Niepołomicach
Ad vocem tekstu Andrzeja Brachmańskiego Miłosz Kościelniak-Marszał
Manipulowanie procedurami – kulisy sprawy Marek Jaworski 

Gospodarowanie populacją jeleni – głos w dyskusji | 26
Stefan Ryder

Dla poprawy warunków gospodarowania jeleniami, w tym wzmocnienia najstarszych klas wieku, kluczowy jest wzmożony odstrzał cieląt. Niewłaściwa struktura pozyskania wywiera szereg zmian niekorzystnych dla funkcjonowania populacji.  Od dłuższego czasu w gremiach łowieckich toczy się dyskusja nad stanem populacji jeleni w naszych lasach. Leśnicy boleśnie odczuwają skutki ich nadmiernej liczebności w postaci wzrostu szkód w uprawach i młodnikach, a co za tym idzie - także kosztów ponoszonych na ich zabezpieczanie. Biorąc pod uwagę kryteria zrównoważonego rozwoju, chcą możliwie bezkolizyjnej egzystencji jeleni w lasach, które mają pełnić różnorakie funkcje. Myśliwi z kolei narzekają na słabe poroża, oczekując gospodarki prowadzonej w sposób, który pozwoli pozyskiwać więcej byków medalowych. Tak się bowiem stało, że w krajowym systemie łowieckim przyjęto trofealny kierunek hodowli zwierzyny. Sztandarowym zadaniem do osiągnięcia w gospodarowaniu jeleniami jest zatem uzyskanie ciężkiego i maksymalnie ugałęzionego, najlepiej medalowego poroża. (...) "produkcja" sierot Aby świadomie podejmować decyzje wpływające na poprawę jakości osobniczej jeleni, należy rozważyć skutki redukcji samic. Pamiętajmy, że najważ-niejszą funkcję w każdej chmarze jeleni spełniają licówki, którymi zostają najbardziej doświadczone spośród łań prowadzących cielęta. Potomstwo takich samic ma zapewnione najlepsze warunki w grupie, a zatem najlepiej rokuje na przyszłość. Najgorsze miejsce przypada osieroconemu osobnikowi. Zdarza się nawet widywać samotne cielaki przebywające w okresie zimowym w grupie byków. Słabszy dostęp do żeru i brak matczynej opieki powoduje gorszy rozwój osobniczy. Z założenia nie strzelamy do licówek, praktyka bywa jednak różna. W dużych chmarach trudniej ocenić, czy łania prowadzi cielaka, czy jest jałowa. Warunki, w których musimy dokonać selekcji podczas zbiorówek - późna jesień, słabe oświetlenie, ruch zwierząt - nie ułatwiają zadania. Dodatkowo, w sytuacji kiedy strzelamy więcej łań niż cielaków, potencjalnie również "produkujemy" sieroty - osobniki poddane silnemu stresowi, rozwijające się wolniej od rówieśników. Przy pozyskaniu 20 cieląt i 27 łań (jak założono we wcześniejszym rozważaniu) w łowisku pozostaje potencjalnie siedem pozbawionych opieki cieląt. W sezonie 2009/10 w całym VI rejonie hodowlanym strzelono łącznie 1402 jelenie, w tym 664 łanie i 267 cielaków, co stanowiło tylko 19 proc. struktury pozyskania. Potencjalnie osierocono więc aż 377 osobników. Należy podkreślić, że cielę przedwcześnie pozbawione matki zawsze zajmuje najgorsze miejsce w chmarze. Znaczenie wychowania i matczynej opieki jest nader często bagatelizowane. Trzeba jednak pamiętać, że proces ten obejmuje szereg czynności adaptacyjnych, takich jak zapoznanie młodego osobnika z terenem - miejscami żerowania i schronienia, określenie stanowiska w strukturze socjalnej oraz wreszcie karmienie, które nie kończy się z nastaniem sezonu polowań na łanie! W mleku matki znajdują się składniki niezbędne do prawidłowego rozwoju i nabywania naturalnej odporności przez młodego osobnika. (...)

Bóbr – gatunek konfliktowy | 36
Andrzej Waszczuk

Historia bobra europejskiego (Castor fiber) w Polsce jako przedstawiciela naszej rodzimej fauny była - patrząc przez pryzmat istnienia tego pięknego gryzonia na ziemiach polskich - nie tylko trudna, ale bardzo często wręcz dramatyczna. Obecnie jego sytuacja jest również niełatwa ze względu na konflikt z interesami człowieka. Problem wymaga jak najszybszego kompleksowego rozwiązania. Już w średniowieczu bóbr zyskał wyjątkowe względy królów polskich, gdyż z uwagi na swoje cenne futro, mięso oraz strój był eksploatowany bezplanowo i ponad możliwości rozrodcze populacji. Objęcie bobra ochroną oraz powołanie tzw. bobrowników, czyli ludzi do zarządzania populacją gatunku i jego chronienia, wynikało nie tyle ze świadomości potrzeby ochrony przyrody, co raczej z dbania o interes władcy, gdyż - jak już wspomniano - bóbr był ważnym elementem gospodarki i handlu pożytkami uzyskiwanymi ze zwierząt. Surowe kary za zabicie bobra, a także szczególna piecza nad tym gatunkiem pozwalały na zachowanie i w miarę racjonalne użytkowanie populacji. Sytuacja się zmieniła, gdy dobra królewskie w XIII i XIV wieku zaczęły przechodzić w ręce władz kościelnych i dygnitarzy świeckich, a powszechnie wprowadzone niemieckie prawo osadnicze uwolniło ludzi od odpowiedzialności za uśmiercenie bobra. Światopogląd utrzymujący się przez stulecia, a mający swoje apogeum w dobie rewolucji przemysłowej, że zasoby przyrody są niewyczerpywalne i zawsze ogólnodostępne, doprowadził do wyginięcia lub znalezienia się na krawędzi zagłady wielu gatunków roślin i zwierząt. Ten smutny los podzielił także bóbr. Dopiero w latach 70. XX wieku światowej klasy zoolog i przyrodnik prof. Wirgiliusz Żurowski ze swoimi współpracownikami zapoczątkował - jak się dziś okazuje, udaną - próbę przywrócenia bobra polskiej naturze. Myślę, że nie będzie przesadą, gdy napiszę, że sukces populacji tego gatunku na naszych ziemiach chyba nawet przerósł oczekiwania pioniera jego reintrodukcji. Początek XXI wieku to dla bobra okres bardzo pomyślny, jeżeli chodzi o zasiedlanie i kolonizację nowych terenów w Polsce. Można powiedzieć, że obecnie w naszym kraju praktycznie każdy większy ciek wodny, zarówno naturalny, jak i sztuczny, jest domem dla bobrów.

Koszą łąki (i dopłaty) | 44
Rafał Zubkowicz

W 2009 roku z dofinansowania dla rolnictwa skorzystały 1174 koła łowieckie. Na konta liderów wpłynęło po kilkaset tysięcy złotych.  Wspólna polityka rolna Unii Europejskiej umożliwia sięganie po dopłaty do rolniczego użytkowania gruntów zarejestrowanym producentom rolnym. Oprócz rzeszy osób fizycznych do tej grupy zaliczane są także koła łowieckie. Z 2,5 tys. kół działających w Polsce unijne dopłaty otrzymuje niemal co drugie - tak wynika z oficjalnych statystyk Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W aktualnym wykazie zainteresowany znajdzie 1174 koła korzystające z takich środków UE. Może to sprawdzić każdy, przeglądając publikowany corocznie spis beneficjentów wspólnej polityki rolnej (www.beneficjenciwpr.minrol.gov.pl). Ale uwaga - podaje się tam informacje za unijny rok budżetowy (16.X.2009 r. - 15.X.2010 r.), są to więc dopłaty za działania wykonane dwa lata temu, w 2009 roku. Ponadto wykaz w zakresie płatności bezpośrednich obejmuje jedynie środki unijne, toteż jest to wyłącznie informacja o jednolitej płatności obszarowej (JPO), wypłacanej właśnie z pieniędzy unijnych. Płatności uzupełniające, z których prawdopodobnie mogły korzystać niektóre koła, nie zostały w tym zestawieniu uwzględnione. Gdy chodzi o wsparcie w ramach PROW, raportowane są kwoty wsparcia unijnego i krajowego. Według wykazu, koła uzyskiwały wpływy w bardzo zróżnicowanej wysokości: od 127 zł aż po 329 099 złotych. 11 kół - głównie z północnej i zachodniej części kraju - otrzymało sumy przekraczające 100 tys. złotych. Dodajmy, że w gronie beneficjentów MRiRW wymienia także dwa OHZ-ety Zarządu Głównego PZŁ: Rypin (6850 zł) i Krośniewice (13 232 zł) oraz Zarząd Okręgowy PZŁ w Białej Podlaskiej (11 194 zł). Znajdziemy tam również Produkcyjno-Handlowe Przedsiębiorstwo Rolno-Łowieckie Sp. z o.o. w Sokołowie (OHZ związany z Agencją Nieruchomości Rolnych), z kwotą dopłat 623 863 złotych.

Dwa złote medale w sezonie | 48
Leszek Parus

Rozmawiamy z Maciejem Domaszczyńskim, który mimo młodego wieku i stosunkowo krótkiego stażu myśliwskiego może się poszczycić pozyskaniem w sezonie 2010/11 złotomedalowych wieńca jelenia i ślimów muflona. 

Polowanie na słowa | 54

Srebrny odyniec Romuald Soszyński
W sferze uczuć Anna Hajduga

Intelektualia myśliwskie 2011 | 60

Człowiek i zwierzę – partnerzy na wspólnej ziemi Tomasz Konarski
Dziedzictwo polskiego łowiectwa elementem niematerialnego dorobku Polski 
Zbigniew Ciemniewski

Grzyby – zdrowie na talerzu | 66
Urszula L Kwiatek

Kiedy zaczyna się sezon grzybowy, na łamach gazet pojawiają się albo przepisy na potrawy z grzybów, albo newsy o śmiertelnych zatruciach. Tematem zatruć warto się zająć o tyle, że powody ich wystąpienia bywają zaskakujące. Ale cenniejsze jest omawianie zdrowotnych właściwości grzybów, zasad ich przechowywania i rozprawianie się z mitami, które narosły wokół nich. Rozmawiamy o tym z grzyboznawcą Arkadiuszem Skrzyneckim.