strona główna

Kalendarium wydarzeń

Kalendarium wydarzeń z dnia 10.12.2019

  • Pierwsza planszówka łowiecka!

    Dla tych, którzy przez zabawę chcą wciągnąć swoje latorośle w łowiecki świat. Dla tych, którzy są zafascynowani myślistwem i wszystkim, co z nim związane. Albo po prostu dla tych, którzy lubią gry planszowe (a teraz ta forma rozrywki przeżywa swój renesans) – dla wszystkich tych osób powstała planszówka „Tropy”, przeznaczona dla 2–4 graczy w wieku od 9 lat. Nie należy jej jednak kojarzyć tylko z zabawą dla najmłodszych, bo zasady są na tyle złożone, że gra z powodzeniem nadaje się też dla dorosłych.

     
    Zacznę od tego, co się rzuca w oczy, czyli od warstwy wizualnej. Dość pokaźnych rozmiarów pudełko skrywa składaną, solidną planszę o sensownych wymiarach (59,4 x 41,6 cm; spokojnie mieści ją stół w kawalerce, co nie zawsze jest takie oczywiste). W dodatku ładną – choć to, rzecz jasna, pojęcie względne. Przedstawia ona teren z czterema łowiskami polnymi (bytują tu zające, sarny i lisy), jednym leśnym (dziki, łosie i jelenie) oraz jednym wodnym (kaczki i bobry). Przed rozpoczęciem rozgrywki zostają na niej rozlokowane 33 drewniane figurki zwierząt. To zresztą niejedyne drewniane elementy (za co ogromny plus!) – z tego materiału są także pionki, kostki, żetony, ambony i paśniki.

    Gracze wcielają się w myśliwych, losując swoją postać spośród 12 kart (10 mężczyzn i 2 kobiety – nie ma parytetu, ale to i tak dobrze, bo diany stanowią tu niemal 17% w obliczu rzeczywistych 3%). Każda musi pozyskać pięć sztuk zwierzyny w różnych konfiguracjach z puli: zając, lis, sarna oraz dzik. Swój plan trzeba zrealizować – w przeciwnym razie nie przysługują dodatkowe punkty i się przegrywa. Ponadto gracze mają możliwość ciągnąć karty lasu, które zawierają jakieś zadania (za ich niewykonanie przyznaje się punkty ujemne) lub bonusy, np. dodatkowy odstrzał, kupować psa albo broń (sztucer lub dubeltówkę – na start każdy dostaje kniejówkę) oraz stawiać paśniki bądź ambony dające określone korzyści. Co ważne, na kartach z misjami znajdują się informacje tłumaczące powód odstrzału: bobry niszczą most, łosie uszkadzają nowe nasadzenia drzew, a lisy dziesiątkują zające. Obraz myśliwego jako pomocnika w łowisku kształtuje to, że dodatkowe żetony otrzymuje się np. za pomoc leśnikom w sadzeniu lasu czy zniszczenie pułapek kłusownika.

    Rozgrywka się kończy, gdy na planszy zostanie 21 (dwoje graczy), 16 (troje) lub 12 (czworo) sztuk zwierzyny. Znacznik w kształcie choinki (oczywiście też drewnianej) na bieżąco wskazuje, że zwierząt ubywa, a tym samym graczom kończy się czas. Według instrukcji wszystko trwa maksymalnie 1,5 godz. Muszę przyznać, że zabawa wciąga. Mechanika gry nie jest banalna, trzeba trochę pokombinować ze sprzedażą zwierzyny i kupnem broni, przewidywać, co się może przydać w przyszłych ruchach. Rozgrywka dwóch trzydziestolatek obudziła w nich ducha rywalizacji (gratuluję zwycięstwa, lady D.!) i nie przyniosła znużenia, a wręcz przeciwnie.

    Całość jest estetyczna, dobra jakościowo i dobrze przemyślana. Plansza zawiera podpowiedzi, żeby podczas gry nie trzeba było sięgać ponownie do instrukcji. Odpowiednie piktogramy wskazują, którego rodzaju broni można użyć na daną zwierzynę i ile kosztują tusze w skupie (za najdroższego łosia gracz dostanie 10 żetonów, a najtańszą kaczkę – dwa). A skoro już wspomniałam o instrukcji, to stanowi ona w zasadzie jedyną wadę gry – przydałaby się lepiej i poprawniej napisana, ale taka koślawość jest niestety bolączką wielu planszówek.

    Twórca „Tropów” Robert Ignasz chce, by jego gra integrowała rodzinę, a zarazem „w przyjemny sposób zapoznawała graczy z piękną tradycją łowiecką”, jak głosi obietnica na pudełku. Moja niezaznajomiona z myślistwem przeciwniczka przyznała, że dowiedziała się czegoś o rodzajach broni i obwodach, zatem funkcję edukacyjną można uznać za spełnioną. Gracze otrzymują też wyraźny sygnał – myśliwy nie poluje na wszystko, co tylko chce, musi mieć stosowny odstrzał, a polowanie trzeba skończyć, zanim łowisko zostanie wyczyszczone ze zwierzyny.

    Przez tematykę łowiecką nie udało się znaleźć wydawcy (choć nikomu nie przeszkadzają planszówki, których mechanika polega na zabijaniu rywali), dlatego Robert Ignasz wpadł na inne rozwiązanie. Grę można kupować w przedsprzedaży od 6 grudnia do 31 stycznia na www.tropy-trophy.pl w cenie 249 zł (dostawa w II kwartale 2020 r.). W razie gdy nie uda się zebrać minimum 300 zamówień, wszystkie dotychczasowe wpłaty zostaną zwrócone. Autor planuje też stworzenie angielskiej wersji gry oraz dwóch innych wariantów łowisk – Alaska i safari. Trzymam kciuki za całą inicjatywę.
     
    PP, Fot. ADP, PP