strona główna

Aktualności

Wspomnienie o Halinie Nehring (1942–2019)

Wspomnienie o Halinie Nehring (1942–2019)
Czerwiec 03 15:48 2019 Wydrukuj

13 maja 2019 r. w wieku 77 lat zmarła zasłużona dla polskiego łowiectwa Halina Barbara Nehring. Urodziła się 20 maja 1942 r. w Sandomierzu. Pochodziła z rodziny zasłużonych patriotów z czasów powstania styczniowego oraz działaczy spółdzielczych i samorządowych. Jej ojciec Zygmunt po II wojnie światowej był wiceburmistrzem Sandomierza. W latach 50. rodzina przeniosła się do Warszawy.

Halina zdała maturę w 1959 r., a następnie ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Pierwszą pracę podjęła w Agencji Publicystyczno-Informacyjnej (API), nieco później została zaś redaktorem w miesięczniku „Wiadomości Wędkarskie”. Od 1970 do 1989 r. pracowała w Zarządzie Głównym PZŁ, najpierw w Dziale Propagandy i Wydawnictw, a w 1983 r. objęła stanowisko redaktora naczelnego „Łowca Polskiego”. Dla całej Polski był to szczególny okres, trwał bowiem zarządzony 13 grudnia 1981 r. przez gen. Jaruzelskiego stan wojenny. Redakcję niezwłocznie odwiedzili więc przedstawiciele odpowiednich służb. Jej wnętrze przewrócili do góry nogami, po czym drzwi zamknęli na kłódki i zaplombowali. Ówczesny sekretarz redakcji Robert Terentiew przesiedział w więzieniu kilka miesięcy, aby później dostać nakaz opuszczenia kraju. W marcu 1982 r. niżej podpisany Andrzej Arcimowicz otrzymał od ówczesnego łowczego krajowego, prof. Jerzego Krupki, polecenie wznowienie działalności wydawniczej. Przy pomocy redaktorów Arkadego Brzezickiego i Zygmunta Golańskiego podjęto się uporządkowania samej siedziby, a później reaktywowania czasopisma. Zadanie nie należało do najłatwiejszych, mimo wszystko stopniowo redakcja zaczęła prowadzić działalność statutową. Jednak dopiero na początku 1983 r., kiedy stanowisko redaktora naczelnego objęła Halina Nehring, praca ruszyła z kopyta.

Dzisiaj trudno sobie nawet wyobrazić problemy, z jakimi przyszło się wtedy zmierzyć kolegom redaktorom. Wymienimy tylko kilka z nich, ale nie sądzimy, aby w dzisiejszych realiach udało nam się choćby odrobinę przybliżyć to czytelnikom. Proces produkcji kolejnego numeru trwał przeciętnie trzy miesiące. Tylko dwie kolumny aktualiów drukarnie przyjmowała na miesiąc przed zakończeniem druku danego wydania. Dochodził do tego kłopot ze znalezieniem drukarni, która chciałaby się zająć cyklicznym wydawaniem czasopisma. Z przedsiębiorstwa państwowego Grafpapier redakcja otrzymywała przydział na 24 tony papieru offsetowego V klasy, co wystarczało na przygotowanie zaledwie czterech numerów!

W początkach 1984 r. zostało rozwiązane Przedsiębiorstwo Kolportażu „Ruch”, należało zatem znaleźć innego spedytora. Nie było to łatwe zadanie, „Łowca Polskiego” wydawano bowiem w nakładzie 60 tys. egzemplarzy (!), z czego do rąk indywidualnych czytelników musiało trafić aż 56 tys. Kolejną, i to niemałą, przeszkodę stanowiło przebrnięcie z kolejnymi numerami przez Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, działającym przy ul. Mysiej w Warszawie. Gdyby nie niezwykła zaradność naczelnej i całego zespołu, trudno byłoby nawet marzyć o systematycznym ukazywaniu się periodyku o tak niewielkiej objętości jak 32 kolumny. Ale Halinie nigdy nie przeszkadzały problemy wynikające z codziennej pracy redakcyjnej. Można powiedzieć, że wyżywała się w różnorakiej działalności społecznej na rzecz łowiectwa.

Szczególnie związana była z Janem Suchorskim, nieżyjącym już łowczym wojewódzkim w Piotrkowie Trybunalskim. Pomagała mu w realizacji jego licznych inicjatyw, np. budowie siedziby zarządu czy strzelnicy myśliwskiej oraz wydawaniu publikacji tematycznych. Brała też udział w polowaniach i życiu codziennym tamtejszych myśliwych. Podobnie zażyłe stosunki utrzymywała ze Stanisławem Grylewiczem, łowczym z Leszna Wielkopolskiego. Trzeba również dodać, że siedziba redakcji dzięki osobowości Haliny tętniła (i to dosłownie) życiem towarzyskim. Stała się miejscem spotkań dziesiątek wybitnych postaci, działaczy łowieckich, ludzi kultury i sztuki, artystów oraz myśliwych. Wśród nich wypada wymienić: Bronisława Zielińskiego, Kazimierza Winklera, Stanisława Rozwadowskiego, Mirosława Pokorę, Andrzeja Strumiłłę, Jerzego Sita, Igora Newerlego, Aleksandra i Ignacego Wilskich, Janusza Sikorskiego, Janusza Kujawskiego, Jana Suzina czy Edwarda Towpika. Nie chodziło jedynie o rozmowy przy kawie, ale były to twórcza wymiana poglądów i myśli oraz analiza otaczającej nas rzeczywistości, zwieńczona formułowaniem wniosków.

Osobną, choć niezwykle ważna karta w biografii Haliny wiązała się z organizacją i udziałem w wystawach krajowych i zagranicznych w Paryżu, Bratysławie, Płowdiw czy Norymberdze. Była ona też inicjatorem i organizatorem muzeum łowieckiego, które pierwotnie mieściło się ciasnych pokoikach Nowego Światu 35. Sen z powiek spędzały Halinie także funkcjonowanie i obsada kadrowa biblioteki związkowej. Skutkiem braku odpowiedzialności Zarządu Głównego PZŁ przepadły bezcenne tytuły nieodebrane od nieuczciwych czytelników.

Niezależnie od wspomnianej wyżej aktywności Haliny należy docenić jej osobisty dorobek edytorsko-autorski. Była m.in. autorką, współautorką lub członkiem kolegiów redakcyjnych takich publikacji, jak: „Łowiectwo oczami artystów” Haliny Nehring i Jerzego Kehla, „O królach, bobrach i myśliwych” Jana Suchorskiego, „Drobiazgi łowieckie” Edwarda Towpika czy prac zbiorowych „Chronimy, polujemy wędkujemy w województwie piotrkowskim” oraz „Zasłużeni dla polskiego łowiectwa”. Z perspektywy czasu trudno dziś wymienić wszystkie tytuły, które wyszły spod jej ręki lub w których opracowywaniu i druku uczestniczyła.

W tym miejscu, i to nie tylko z dziennikarskiego obowiązku, należy wspomnieć, że siedziba redakcji „Łowca Polskiego” przez długie lata udzielała gościny na cotygodniowe zebrania Otwockiego Kółka Myśliwskiego (sekretarzowała mu Józefa Jagielak). Wyraźnie i wielokrotnie wyrażana przez Halinę dezaprobata dla działalności zarówno władz zarządzających polskim łowiectwem, jak i ówczesnego łowczego krajowego Tomasza Łąckiego spowodowała, że w grudniu 1989 r. została zwolniona z pracy. Nie powiodły się późniejsze rozmowy z Jackiem Tomaszewskim, kolejnym łowczym krajowym, mające na celu włączenie Haliny w skład redakcji „Łowca”. Od tego czasu bardzo energicznie działała w różnych redakcjach prasy niezależnej, choćby w tygodniku „Spotkania” czy „Gazecie Polskiej”. Angażowała się także w prace społeczne, np. w fundacji Malwa i innych. Za swoją działalność zawodową i społeczną Halina Nehring została odznaczona srebrnym i złotym Krzyżem Zasługi oraz srebrnym i złotym Medalem Zasługi Łowieckiej.

Bardzo młodo, bo w wieku 62 lat, dotknęła ją nieuleczalna choroba. W tym trudnym dla niej czasie opiekowali się nią troskliwie córka Magda i najbliżsi przyjaciele, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni i serdecznie dziękujemy. Cześć Jej pamięci!
 
Andrzej Arcimowicz, Bohdan Jasiewicz
Fot. archiwum autorów

dodaj komentarz

0 komentarzy

Napisz komentarz

Uwaga! Aby dodać komentarz, musisz posiadać konto w serwisie braclowiecka.pl oraz być zalogowanym.