strona główna

Aktualności

Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi ponownie odrzuca odpowiedź Dorożały na dezyderat ws. ochrony wilków

Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi ponownie odrzuca odpowiedź Dorożały na dezyderat ws. ochrony wilków
Czerwiec 28 15:14 2024 Wydrukuj

Sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi (KRiRW) na posiedzeniu 26 czerwca br. rozpatrywała kolejną już odpowiedź resortu środowiska na dezyderat w sprawie zmiany zarządzania populacją wilków w Polsce w związku z rosnącymi szkodami powodowanymi przez ten gatunek w rolnictwie.

 

Pierwsze wrażenie robi się tylko raz

Przypomnijmy (to ważne w kontekście lektury dalszej części niniejszego tekstu), że dezyderat komisji zawierał cztery postulaty: ogólnopolską inwentaryzację występowania i liczebności wilków wiarygodnymi naukowo metodami, opracowanie strategii zarządzania populacją wilków w Polsce, powołanie interdyscyplinarnej grupy ekspertów – organu doradczego ministra klimatu i środowiska oraz generalnego dyrektora ochrony środowiska, a także obniżenie statusu ochronnego gatunku z ochrony ścisłej do ochrony częściowej.
 
Pierwsza odpowiedź przedłożona przez wiceministra klimatu i środowiska oraz głównego konserwatora przyrody Mikołaja Dorożałę (Polska 2050) została uznana za lekceważącą i bagatelizującą powagę sygnalizowanego przez parlamentarzystów problemu (posiedzenie KRiRW z 25 kwietnia br. relacjonowaliśmy TUTAJ). Tym razem Dorożała stawił się w sejmie osobiście, co zostało z pewną dozą nieskrywanej ironii odnotowane przez członków komisji. Niestety nie zmienił on nie najlepszego pierwszego wrażenia, które pozostawił po sobie poprzednim dokumentem. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wciąż nie widzi potrzeby realizacji postulatów KRiRW. W swoim wystąpieniu Dorożała mało konkretnie odnosił się jednak do meritum, a kiedy zasugerował istnienie bliżej niesprecyzowanego, tajemniczego lobby opowiadającego się za odstrzałem wilków, chcąc nie chcąc skierował dyskusję na ten błędny tor.
 
– Nie możemy doprowadzić do sytuacji, że jakaś wąska grupa osób, która ewidentnie lobbuje na rzecz odstrzału wilka – mogę tylko się domyślać, z uwagi na jakie potrzeby – będzie narzucała teraz nam wszystkim narrację… – w tym miejscu zbił go z tropu gwar, który podniósł się na sali. Wiceminister opuścił ją wkrótce potem, udając się na posiedzenie innej komisji nie wysłuchawszy nawet głosu strony społecznej, w tym reprezentantów myśliwych i rolników.

 

Myśliwi nie chcą łownego wilka

Dorożała posłużył się także chętnie cytowanymi przez aktywistów wynikami badań naukowych z Estonii i Łotwy, które mówią o zwiększeniu się liczby zabitych zwierząt gospodarskich wraz ze wzrostem poziomu odstrzału wilków. Wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Wspólna Sprawa Maciej Perzyna stanowczo podkreślił jednak, że myśliwi wcale nie oczekują, żeby wilk był gatunkiem łownym. – Kto go nahodował, niech ponosi koszty odszkodowań – mówił. Dodał zarazem, że przedmiotem debaty nie jest zmiana statusu gatunku na łowny, tylko na objęcie go ochroną częściową zamiast ścisłej. Argumentował także, że odrzucona przez resort środowiska inwentaryzacja metodami genetycznymi jest zasadna, choćbyśmy mieli uzyskać tylko informację o parach rodzicielskich. Będzie to punkt wyjścia do oceny trendów i pozwoli na ocenę stanu zachowania populacji. Odnosząc się zaś do badań z Łotwy i Estonii, zwrócił uwagę, że odnotowany wzrost dotyczy liczby zabitych zwierząt, a nie liczby ataków, która nie jest skorelowana z odstrzałem. Zabezpieczenia stad zmniejszają częstotliwość wilczych napaści, ale ze względu na ograniczenie możliwości ucieczki zwiększają liczbę każdorazowo zabitych zwierząt. – Nie ma rozwiązań zero-jedynkowych. Nikt nie chce wybić wilków, ale nie zamykajmy oczu na problemy – mówił Perzyna.

 

Lobbysta lobbyście nierówny

Zaznaczmy raz jeszcze, że dezyderat komisji zakłada pewną logiczną i zasadną chronologię działań zmierzających do złagodzenia konfliktów z wilkami. Ewentualne wypracowanie narzędzi zarządzania tym gatunkiem, w tym szczegółów dotyczących redukcji, to ostatni etap procesu rozłożonego na dłuższy okres. Wybrzmiewało to zresztą kilkukrotnie także podczas wcześniejszych posiedzeń sejmowych komisji, które w ostatnim czasie nader często podejmowały problematykę dużych drapieżników. Mimo to niezawodny Tomasz Zdrojewski z koalicji Niech Żyją! (NŻ!), który jako przedstawiciel strony społecznej zabrał głos jako ostatni, nie omieszkał wyrazić zdziwienia, że nikt nie sprecyzował, kto lobbuje za odstrzałem wilków. Przecież, jak ujawnił, robił to były łowczy krajowy Paweł Lisiak, wciąż robi to prof. Henryk Okarma (wbrew stwierdzeniu Zdrojewskiego profesor nie jest członkiem Komisji Naukowej NRŁ – zrezygnował na jej pierwszym posiedzeniu), a cztery RDLP wymieniły w swoich dokumentach strategicznych gospodarowanie populacją wilków w przyszłości.
 
Od pewnego już czasu daje się zauważyć, że aktywiści mają zwyczaj przyjmowania dowolnej, wygodnej dla siebie interpretacji znaczenia niektórych pojęć. Trudno bowiem powyższe przykłady zaklasyfikować jako lobbing, w odróżnieniu od działań NŻ!, które wypisz wymaluj zgodnie z definicją sprowadzają się do wywierania wpływu na organy władzy we własnym interesie.

 

Zwiększyć obciążenie budżetu

Mikołaj Dorożała w swoim wystąpieniu mówił o niejednoznacznym nastawieniu społecznym do wilków, które jest istotne w dyskusji nad ewentualną zmianą reżimu ochrony tego gatunku. Podkreślił zarazem, w kontrze do obaw napływających od mieszkańców wsi, że organizacje przyrodnicze dostrzegają ważną rolę tych drapieżników jako regulatorów ekosystemu. – Trzeba przyznać, że mamy rejony, które są mocniej zagrożone występowaniem potencjalnych konfliktów z wilkiem i to jest efektem ogromnego sukcesu ochrony (…) przez ostatnie lata, z którego powinniśmy się cieszyć i kontynuować. Jak wskazują dane w wielu obszarach Polski populacja ciągle nie jest na zadowalającym poziomie – argumentowała z rozbrajającą szczerością Aleksandra Wiktor z Fundacji Greenpeace Polska, przekonując zarazem, że należy jak najszybciej uporać się z problemem osób doświadczanych szkodami od wilków, żeby zakończyć niekorzystną dla gatunku dyskusję.
 
Niepokaźności problemu sygnalizowanego przez KRiRW dowodzi zdaniem reprezentanta MKiŚ również niewielki udział strat spowodowanych przez wilki w sumie upadków zwierząt hodowlanych. W przypadku bydła to zaledwie ułamek procenta. Kwota wypłaconych z tego tytułu odszkodowań w 2023 r. wyniosła tylko ok. 3 mln zł. Ministerstwo dostrzega zarazem problemy związane z ich wypłatą i będzie zmierzało do usprawnienia mechanizmów w tym zakresie. Ważne jest przy tym zdaniem Dorożały edukowanie hodowców z zakresu dobrych praktyk zabezpieczania stad. Wielu rolników nie wie ponadto, co robić w przypadku wystąpienia szkód i również należy ich w tym zakresie doinformować. Konieczne jest także zwiększenie zatrudnienia i uposażeń pracowników RDOŚ, którzy dziś są przeładowani obowiązkami m.in. związanymi z likwidacją szkód wyrządzanych przez gatunki chronione. Słowem – obciążenie budżetu będzie wzrastało, choć wdrożenie rozsądnych mechanizmów zarządzania w przypadku wszystkich gatunków konfliktowych mogłoby te wydatki zmniejszyć.
 
W kolejnych wypowiedziach reprezentantów środowisk ochroniarskich znów usłyszeliśmy, że wilki są sprzymierzeńcami rolników, ponieważ redukują stany zwierzyny. Chodzi nie tylko o ssaki kopytne wyrządzające szkody w uprawach rolnych, ale też bobry, które w zeszłym roku obciążyły Skarb Państwa kwotą 43 mln zł odszkodowań. Za żubry, wyliczała zastępca generalnego dyrektora ochrony środowiska Anna Ronikier-Dolańska, wypłaciliśmy w tym czasie 4 mln zł. W obu przypadkach było to więcej niż za wilki. Nie tym gatunkiem należałoby się więc zajmować w pierwszej kolejności zdaniem Ronikier-Dolańskiej. – Myśliwi powinni błogosławić wilki za to, że robią tę robotę na polach – przekonywała z kolei dr hab. Sabina Pierużek-Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury Wilk.
 
Pomijając fakt, że dyskusja nad zracjonalizowaniem podejścia do obu tych gatunków, nie wspominając już o niedźwiedziach, również toczy się od lat i nasila w ostatnim czasie, nie sposób nie dostrzec pokrętności powyższej argumentacji. Dodajmy, że Dorożała deklaruje ze strony swojego resortu pełne wsparcie i otwartość na dialog w sprawie wilków.

 

Ślepa uliczka

Obstrukcyjna postawa głównego konserwatora przyrody sprowadza dyskusję do labiryntu bez wyjścia. Zdaniem Dorożały, które poparte jest opiniami sprzyjających mu naukowców, inwentaryzacja genetyczna wilków nie ma sensu, choć właśnie tym sposobem szacowano ich liczebność w ramach państwowego monitoringu zrealizowanego przez GIOŚ przed kilkoma laty. Operujemy więc liczebnością wilków podawaną przez GUS, która zdaniem części badaczy, co sygnalizowała m.in. Aleksandra Wiktor, może być mocno zawyżona (aktywiści nie biorą pod uwagę sytuacji przeciwnej). Przyjmujemy jednocześnie, że w Polsce występuje piąta część europejskiej populacji wilków. Ten szacunek podważyła jednak dr hab. Sabina Pierużek-Nowak, stwierdzając otwarcie, że przecież nie wiemy, ile właściwie mamy wilków. Prowadzenie debaty w takim stylu jest ślepą uliczką.
 
Prezes SdN Wilk w wypowiedzi eksperckiej podkreślała, że wilki nie zagrażają ludziom i trzeba co do tego uświadamiać społeczeństwo. Sama jest na to najlepszym dowodem. Gdyby było inaczej jako badaczka tego gatunku od 30 lat pierwsza padłaby ofiarą drapieżników. Tymczasem, jak przyznała, bez obaw pozostawiłaby wnuki przy wilczej norze. W Polsce system pozwoleń na eliminację osobników problemowych jest jej zdaniem elastyczny i się sprawdza. Trzeba go udoskonalać i wspierać skuteczniejszą ochroną hodowli. Rzecz w tym, że właśnie do doskonalenia systemu zmierzają działania KRiRW, jednak mimo to gdzieś pojawia się problem w osiągnięciu wspólnej płaszczyzny porozumienia. W głowach aktywistów i przedstawicieli agend ochrony środowiska zakotwiczył się szkodliwy obraz krwawej jatki urządzanej przez myśliwych.

 

Nie chodzi o odszkodowania

Wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski (PSL) zaznaczył, że jego resort popiera złagodzenie reżimu ochrony wilków. Oczekuje ponadto zniesienia ograniczeń w wypłatach odszkodowań za szkody wyrządzane po zmroku, uproszczenia procedury eliminacji osobników problemowych oraz rozpropagowania informacji o możliwości uzyskania środków z RDOŚ na działania zapobiegawcze. Dorożała, odnosząc się m.in. do tych oczekiwań nie omieszkał skorzystać z kolejnego wdzięcznego argumentu i wytknąć niską skuteczność realizacji decyzji na odstrzał wilków, robiąc tym samym kolejny przytyk myśliwym. Szkoda, że nie dokonał głębszej analizy przyczyn takiego stanu. Jasno zdiagnozował je natomiast Krajewski – to procedury utrudniają realizację odstrzałów.
 
Spośród wypowiedzi członków komisji przytoczmy jedynie kilka. Poseł Jarosław Sachajko (Kukiz15) wcale nieżartobliwie zaproponował, aby pilotażowo wsiedlić wilki do Warszawy i wówczas ocenić nastawienie społeczne do tego gatunku. Apelował również o racjonalne podejście do ochrony tego drapieżnika. Powoływanie się na niewielką wysokość wypłaconych odszkodowań przy świadomości braków w funkcjonowaniu systemu likwidacji szkód nazwał zaś argumentem kulawym.
 
Reprezentujący Podkarpacie poseł Adam Dziedzic (PSL-TD) dziwił się, że rząd zamierza stymulować wzrost populacji wilków i wypłacać rosnące odszkodowania za zabite zwierzęta. Zaznaczył, że hodowcy chcą gospodarować, a nie żyć z rekompensat. Niestety MKiŚ właśnie w tym widzi jedno z głównych rozwiązań wilczego problemu.
 
Posłanka Małgorzata Tracz (KO-Zieloni), nie bacząc na pozostałe wystąpienia pełna optymizmu wyraziła natomiast nadzieję, że w debacie nad zmianą podejścia do wilków na poziomie unijnym stanowisko Polski będzie za utrzymaniem dotychczasowego statusu. Nasz kraj powinien być według niej przykładem prowadzenia efektywnej ochrony wilków i skutecznego szerzenia świadomości potrzeby zabezpieczania gospodarstw.

 

Odrzucona odpowiedź

W posiedzeniu zabierali również głos m.in. przedstawiciele Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, a z drugiego bieguna – Związku Zawodowego Rolnictwa i Obszarów Wiejskich, Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego oraz NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych.
 
Za wnioskiem o ponowne odrzucenie odpowiedzi na dezyderat KRiRW zagłosowało 11 z 15 uczestniczących w posiedzeniu posłów. Wiceprzewodniczący komisji Robert Telus (PiS) zasugerował ponadto, aby o uporczywym lekceważeniu komisji przez wiceministra Mikołaja Dorożałę powiadomić marszałka sejmu Szymona Hołownię (Polska 2050).
 
ADP, Fot. Piotr Krzeslak/ Adobe Stock

dodaj komentarz

0 komentarzy

Napisz komentarz

Uwaga! Aby dodać komentarz, musisz posiadać konto w serwisie braclowiecka.pl oraz być zalogowanym.